tytuł notki
Czterdzieści cztery
02.09.2011 :: 13:30 Komentuj (0)
Mija dziś okrągły rok. To był dobry rok...
I życzę sobie i Radiowemu takiego kolejnego... a potem - równie dobrych następnych lat!
Czterdzieści trzy
01.09.2011 :: 14:42 Komentuj (0)
Prowadzę ostatnio żywot kury domowej. Sprzątam, piorę, gotuję... i jakoś źle się z tym nie czuję, nawet mi to odpowiada, aczkolwiek czasem smutno samemu w domu.
Znalazłam ostatnio termin: PROKRASTYNACJA. Martwię się, że... no... zainteresowani z resztą sami sprawdzą, o co chodzi. W każdym razie nie chcę powtórki z przed kilku lat (szkoła średnia i studia) i od wczoraj (a właściwe dzisiaj, wczoraj powstał plan działania) ze sobą walczę. A może nawet nie tyle ze sobą, co z mechanizmem zachowania, który mną władał już za długo. Forum, które znalazłam, okazało się bardzo pomocne w tej kwestii.
Radiowy ze mną zamieszkał... To był mały krok dla człowieka, ale ogromny dla ludzkości! (:
W tej chwili mam kogo rozpieszczać kulinarnie na stałe - i dobrze, bo widzę też jakie postępy czynię w dziedzinie gotowania, taki improvement. Jest dobrze i oby tak dalej! Ja gotuję, On zmywa! (;
I szczerze mówiąc, to mnie się już nie chce tego zmieniać...
Czterdzieści dwa
13.06.2011 :: 13:24 Komentuj (2)
No cóż... Mamy rok 2011, zniknęłam na pół roku. Co się wydarzyło?
Otóż wszystkim niedowiarkom, niemytym pisiorom i malkontentom mówię: "A chuj wam w paszcze!" za komentarze w stylu "nie dasz rady", "ale po co tam jedziesz", "przecież nie masz wyższego wykształcenia"... (;
Co prawda nie wylądowałam w Poznaniu, Gdańsku czy innym fajnym Wrocławiu, tylko w zakompleksionej do wyrzygania Warszawce, to chyba jednak znalazłam tu swoje miejsce.
Ludzie nie są tu najlepsi - niestety - ale możliwość rozwoju, zobaczenia czegoś ciekawego i spędzania wolnego czasu inaczej niż popijanie piwa nad Odrą (chociaż do tego akurat żywię sentyment! (: ), jest to dla mnie stokroć atrakcyjniejsze i rekompensuje powszechny debilizm wschodniaków (tak! Wychodzi ze mnie ta straszliwa, ukryta opcja niemiecka! Jestem Ślązaczką i jestem z tego dumna! (; ). Spokojnie, staruszki też tu są niezłe... bo wiecie - najpierw skacze po oknie myjąc je, zapierdala po promocji jak Formuła 1 na torze wyścigowym, ale w autobusie sapie, że ona MUSI usiąść!
Pierwsze moje refluksje poprzyjazdowe:
- "Boże, ale ci ludzie w metrze są smutni..."
- "Ja pierdolę, czy miejsce w kolejce do kasy to +20 do wystrzelenia ego?!"
- "Ochujały z tymi RayBan'ami!" (:
- "Kaj tyn hasiok?!"
- "Ale smród! Mydła w domu nie masz?!"
- "W tym kraju istnieje instytucja słowa PRZEPRASZAM!!!"
Oj tak, nagminne tutaj jest to, że ludzie się przepychają - w metrze, autobusie, sklepie, ale żadne z nich nie powie jednego, magicznego słowa "przepraszam". No ale skoro na wsi nie używano... <:
Jeszcze ciekawszym zjawiskiem jest wstyd i zacietrzewienie. Ludzie wstydzą się tego, skąd pochodzą i na pytanie: "skąd jesteś?" odpowiadają z dumą: "z Warsiawy!" (mimo że mieszkają tu dopiero kilka lat lub krócej), a kiedy ktoś niedajboże wytknie im prawdziwe pochodzenie, to reagują agresją. Pojebane to, nie? (:
Z innej beczki...
Radiowy sprawdza się - jako facet, przyjaciel i partner. W końcu znalazł się ktoś, kogo nie muszę się bać, komu można mówić prawdę i nie muszę udawać kogoś innego niż jestem (wiadomo do których piję), kto w końcu o mnie dba i o kogo mogę sama dbać. Wiem i widzę jak bardzo mnie docenia (która z nas nie chciałaby być traktowana jak królowa? Ja to wszystko teraz mam! (: ). A poza tym - w życiu nie widziałam większego pieszczocha! (;
Kto by pomyślał, że zwykłe, niezobowiązujące spotkanie wakacyjne przeistoczy się w coś tak dobrego?...
Życie płata różne figle... kiedy nie szukasz na siłę miłości, wtedy ta sama Cię znajdzie szybciej niż myślisz... i w ten sposób od prawie roku mam najfajniejszego faceta pod słońcem!
Dziewczyny! Kochajcie informatyków!
(ależ popiałam z zachwytu! (; )
